Kto może być artystą?

 

Trzy kontrowersje związane ze sztuką tworzoną przez sztuczną inteligencję, które zmieniają sposób postrzegania kreatywności

Ivy Wei | Projekt AI4Creativity

Październik 2018 r. Dom aukcyjny Christie’s, Nowy Jork.

Niewyraźny portret mężczyzny sprzedaje się za 432 500 dolarów. W miejscu, gdzie zwykle spodziewałbyś się nazwiska artysty, widnieje wzór matematyczny.

Dzieło pochodziło od paryskiej grupy artystycznej Obvious. Ogłosili, że to pierwsze dzieło sztuki stworzone przez sztuczną inteligencję, które kiedykolwiek sprzedano w dużym domu aukcyjnym.

Trzy dni później 19-letni programista Robbie Barrat napisał na Twitterze:

Chwila. Użyli mojego kodu”.

Ten tweet nie unieważnił sprzedaży. Ale poruszył kwestię, która wciąż pozostaje aktualna: kiedy w tworzeniu sztuki bierze udział algorytm, kto tak naprawdę jest jej autorem?

Portret Edmonda Belamy'ego, 2018 r., stworzony przez GAN (Generative Adversarial Network). Sprzedany za 432 500 dolarów 25 października 2018 r. w domu aukcyjnym Christie’s w Nowym Jorku. Zdjęcie: © Obvious

Przypadek pierwszy: Obvious

Kiedy kreatywność staje się łańcuchem dostaw

To, co faktycznie zrobiła firma Obvious, było dość proste. Wykorzystała kod GAN autorstwa Barrata, który udostępnił on publicznie na platformie GitHub. Wyszkolono model na portretach namalowanych między XV a XX wiekiem. Wygenerowano dużą liczbę obrazów, wybrano jeden i wysłano go na aukcję.

Sprzeciw Barrata był zasadny: nie zmienili kodu, nie przeszkolili ponownie modelu. Po prostu uruchomili program i wybrali wynik. Czy to się liczy jako stworzenie czegoś?

Obvious nie zgodził się z tym. Powiedzieli, że kod był open source. Prawdziwym aktem twórczym było wybranie tematu, selekcjonowanie wyników i sprawienie, by dzieło zostało potraktowane poważnie jako sztuka.

Jeśli przeanalizujemy ten proces, otrzymamy coś interesującego. To pojedyncze dzieło wymagało:

  • Programisty, który napisał algorytm
  • Historycznych artystów, których obrazy stały się danymi szkoleniowymi
  • Zespołu, który wybrał i oprawił wynik
  • Instytucji, która nadała mu kulturową legitymizację

Usuń dowolny z tych elementów, a dzieło przestaje istnieć. Ale jeśli każda część miała znaczenie, czy autorstwo może naprawdę należeć tylko do jednej osoby lub grupy?

To, co pokazuje przypadek Obvious, nie daje odpowiedzi. To struktura. Tutaj kreatywność zaczyna przypominać linię produkcyjną – taką, w której praca jest dzielona, współtwórcy pozostają w cieniu, a uznanie jest nierównomiernie rozdzielane.

Przypadek drugi: Jason Allen

Kiedy słowa stają się rzemiosłem

W 2022 roku projektant gier Jason Allen zgłosił dzieło zatytułowane „Theatre D’Opéra Spatial” do konkursu sztuki cyfrowej na targach stanu Kolorado. Stworzył je przy użyciu Midjourney. Zdobył pierwsze miejsce.

Théâtre D'opéra Spatial, Jason Allen

Szybko pojawiły się negatywne reakcje.

To nie jest sztuka”. „On po prostu wpisał kilka słów”. „Prawdziwym artystą jest sztuczna inteligencja”.

Odpowiedź Allena zaskoczyła wiele osób. Opisał szczegółowo swój proces twórczy: dziesiątki godzin poświęconych na zgłębianie tematów i stylów, setki iteracji poleceń, staranne dostosowywanie kompozycji i nastroju oraz długi proces selekcji spośród wielu wygenerowanych obrazów. Ostateczne polecenie, którego użył, miało ponad 200 słów i zawierało parametry techniczne, odniesienia stylistyczne oraz instrukcje narracyjne.

Fotografię, kolaż i ilustrację cyfrową uznajemy już za pełnoprawne formy sztuki. Powstaje więc pytanie: dlaczego język nie miałby być również medium wizualnym? Artyści konceptualni zajmują się tym od dziesięcioleci, ale czy generowanie treści przez sztuczną inteligencję rzeczywiście wpisuje się w tę tradycję?

Głębszym problemem jest jednak to, czy platforma przez cały czas po cichu kształtowała jego wybory.

Przypadek Allena zmienia kierunek dyskusji. Nie chodzi już o to, czy w procesie brał udział człowiek. Pytanie brzmi: kto faktycznie kształtuje kierunek rozwoju dzieła w miarę upływu czasu i kolejnych iteracji?

Przypadek trzeci: Botto

Kiedy artysta staje się systemem

Botto nazywa siebie „zdecentralizowanym, autonomicznym artystą”. Zasada działania jest dość prosta: sztuczna inteligencja generuje setki obrazów tygodniowo. Członkowie społeczności głosują za pomocą tokenów. Obraz, który uzyska najwięcej głosów, zostaje wyemitowany jako NFT i wystawiony na aukcję. Wyniki są przekazywane z powrotem do sztucznej inteligencji, wpływając na jej przyszłe wyniki. Do 2024 roku Botto sprzedał ponad sto prac i zarobił kilka milionów dolarów.

Trickery Contagion autorstwa Botto - Botto/Mario Klingemann

Zwolennicy twierdzą, że jest to demokratyzacja sztuki – brak pojedynczego autora, styl wyłaniający się z zbiorowego wyboru.

Krytycy zwracają uwagę, że zbiorowe głosowanie ma tendencję do nagradzania tego, co bezpieczne, znane i przewidywalne. Prace wymagające lub trudne są odrzucane.

A „zdecentralizowane” nie oznacza, że władza zniknęła. Przyjrzyjmy się bliżej:

  • Projektanci algorytmu decydują, do czego sztuczna inteligencja jest w ogóle zdolna
  • Wpływ na głosowanie zależy od liczby posiadanych tokenów
  • Pierwsi uczestnicy wywarli większy wpływ na kierunek estetyczny niż ktokolwiek, kto dołączył później

W Botto artystą nie jest osoba. Jest to zbiór zasad. Władza nie zniknęła – została po prostu wbudowana w system.

Trzy odpowiedzi, wszystkie niekompletne

Każdy przypadek daje inną odpowiedź na pytanie, kim jest artysta:

  • Obvious: zespół, który wykorzystał sztuczną inteligencję
  • Allen: osoba, która ukształtowała wizję poprzez podpowiedzi
  • Botto: hybryda algorytmu i społeczności

Każda z tych odpowiedzi ma sens. Żadna z nich nie jest w pełni satysfakcjonująca. Ponieważ wszystkie trzy pomijają tę samą podstawową prawdę: tworzenie sztuki nigdy nie było działaniem indywidualnym. Zawsze wiązało się to ze współdziałaniem władzy, technologii, instytucji i gustu.

Malarze renesansowi polegali na warsztatach i mecenasach. Impresjoniści kształtowali się nawzajem poprzez swoje sieci społecznościowe. Sztuka współczesna opiera się na całej historii tej dziedziny i instytucjach, które ją wspierają. Sztuczna inteligencja sprawia jedynie, że ta sieć staje się widoczna, możliwa do prześledzenia i niemożliwa do zignorowania.

Być może zadajemy niewłaściwe pytanie

Zamiast pytać „kto jest artystą?”, spróbuj zadać następujące pytania:

  • Jakie są kluczowe punkty w tej sieci twórczej?
  • Czyj wkład jest doceniany, a kto po cichu znika z historii?
  • Jak wygląda podział decyzji w całym systemie?
  • Czy styl jest odkrywany, czy też jest kształtowany w coś przewidywalnego?

Sztuka oparta na sztucznej inteligencji nie zniszczyła idei artysty. Po prostu uniemożliwiła udawanie, że artysta był kiedykolwiek samotnym geniuszem pracującym w izolacji.

Teraz Twoja kolej

Jeśli stworzyłeś/stworzyłaś coś przy pomocy sztucznej inteligencji, pytanie prawdopodobnie nie brzmi: „czy to liczy się jako moja praca?”.

Może brzmieć:

  • Gdzie jest moje miejsce w tym „łańcuchu”?
  • Jakie decyzje faktycznie podjąłem/podjęłam?
  • I jakie wybory pozwoliłem/pozwoliłam systemowi podjąć za mnie, nawet tego nie zauważając?

Twoja odpowiedź może brzmieć: Obvious, Allen lub Botto. A może to być coś, co nie ma jeszcze nazwy.

 

Tak czy inaczej, ta kwestia nie zniknie.

_TAGS

_PARTNERZY